Akcja Mikołajkowa 2017
Listy do św. Mikołaja

mikolaj2017

Tak jak w latach poprzednich organizujemy zbiórkę prezentów na Mikołaja dla dzieci ze "Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla Dzieci Niewidomych i Słabowidzących w Krakowie" (www.blind.krakow.pl).

Zachęceni Waszym wielkim zaangażowaniem w ten pomysł (z roku na rok, coraz większym) przygotowaliśmy już stronę internetową, która pozwoli ludziom o wielki sercu, na zakup prezentów z wybranych listów, jakie dzieci napisały, narysowały, do św. Mikołaja.

Zasady takie same, jak poprzednio:
- wybierz list dziecka któremu chcesz sprawić radość
- na dole strony, wpisz w komentarzach numer listu (widoczny na dole każdego zdjęcia np. „List_do_Mikolaja_033” – wpisz: wybieram list 33.)
- każdy wpis, potwierdzamy i rezerwujemy dla konkretnej osoby.

Wpis, pojawi się z niewielkim opóźnieniem, bo najpierw trafia do administratora, który go zatwierdza i potwierdza rezerwację.

Link: http://www.motocorde.pl/listy-do-sw-mikolaja-2017.html

 
 

sosw

Jesteśmy jedyną w Małopolsce szkołą podstawową dla dzieci mających problemy z widzeniem.

Ośrodek szkół specjalnych przeznaczonych dla uczniów z dysfunkcjami wzroku. Na pierwszym miejscu stawiamy cele rewalidacyjne, starając się zapewniać równość szans życiowych osobom niepełnosprawnym.
 
Traktujemy uczniów indywidualnie i podmiotowo, stwarzając im warunki niezbędne do optymalnego rozwoju każdego z nich. Pragniemy kształtować u młodzieży postawy pozwalające sprostać wyzwaniom samodzielnego życia oraz postawy poszanowania dla polskiego dziedzictwa kulturowego przy jednoczesnej otwartości na kulturę Europy i świata.
 


Marcin Trybuła - to cud, że Marcin przeżył

27-letni mieszkaniec Sobolowa miał wypadek, czeka go długa rehabilitacja.

 

Marcin Trybała

 

To był zwyczajny kwietniowy piątek. 27-letni Marcin Trybuła wrócił tego dnia wcześniej z pracy. Jadę przejechać się motorem - powiedział do siostry. Poprosił ją jeszcze, by wyprała i wyprasowała mu białą koszulę. W sobotę wybierał się na wesele do kuzyna.

Elżbieta Kołodziej, starsza siostra Marcina, dobrze pamięta ten moment. Widzi Marcina stojącego w drzwiach i słyszy dobiegający z podwórka odgłos odjeżdżającego motoru. Pamięta też telefon, jaki odebrała kilkanaście minut później z informacją, że ktoś na zielonym motorze rozbił się koło kościoła.

Ten motor, piękny, duży zielony Marcin sobie wymarzył. Pracował w Holandii. Odkładał grosz do grosza. Najpierw kupił samochód, a później motor. Ludzie we wsi żartowali, że jeszcze nie umie na nim jeździć. Bo jeździł wolno, ostrożnie, rozważnie. Upominał każdego, kto na niego wsiadał, by nie szarżował, bo nie wolno, bo szkoda ryzykować - wspomina Elżbieta Kołodziej.

W ten piątek 26 kwietnia także nie jechał szybko. Nie wiadomo, co się stało, że zjechał z drogi i uderzył w betonowy krawężnik. Nieprzytomnego mężczyznę do jednego z krakowskich szpitali zabrał śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Przez pierwsze tygodnie był w śpiączce, później przeszedł skomplikowaną operację kręgosłupa. Lekarze starali się poskładać to, co zupełnie rozwaliło się podczas wypadku.

Udało się, choć od razu nas uprzedzono, że Marcin nie będzie już nigdy chodził - mówi jego siostra. Po operacji okazało się jeszcze, że Marcin ma skomplikowane zapalenie płuc. Ciężko było je wyleczyć. Dziś cztery miesiące od wypadku Marcin nadal leży. Nie mówi (ciągle ma jeszcze założoną rurkę tracheotomiczną), niechętnie komunikuje się z rodziną Przez cały czas dyżurują przy nim lekarze, także psycholog. Jest podłamany tym, co się stało, musi to wszystko poukładać sobie w głowie i pogodzić się z rzeczywistością - mówi jego siostra, dla której fakt, że jej młodszy brat przeżył ten wypadek, jest największym darem. - Wszyscy nam powtarzali, że to cud - dodaje. Rodzina chce go przenieść do Bochni. Codzienne wyjazdy do Krakowa pochłaniają sporo czasu, nie mówiąc już o funduszach.

Marcin do tej pory mieszkał w jednym domu razem z siostrą i jej rodziną oraz trzema braćmi. Półtora roku temu umarła im mama. Szesnaście lat wcześniej ojciec. Teraz do tego doszedł jeszcze wypadek. Rodzina Marcina wierzy, że kiedyś wróci do domu. Będzie takim jak dawniej dobrym, pogodnym i chętnie pomagającym innym. Marcin nigdy nikomu nie odmawiał, gdy trzeba było, to podwiózł, wsparł i pomógł.

Gdy widział w telewizji program o tym, że ktoś potrzebuje pomocy, wysyłał SMS-y. Teraz jemu trzeba pomóc. Psycholog współpracujący z rodziną radzi, by odwiedzało go jak najwięcej osób: przyjaciół, kolegów znajomych. Tego teraz potrzebuje. Potrzebna mu jest także pomoc materialna.

W minioną niedzielę kwestę pod kościołem w Sobolowie zorganizowała Beata Drużkowska, bochnianka, która nieraz pokazała, że potrafi bezinteresownie wspierać innych. Dzięki pomocy ks. Stanisława Jachyma, który zezwolił na tę zbiórkę i zaangażował do pomocy lektorów, do puszek trafiło blisko 9 tysięcy złotych. Ludzie chętnie przyłączali się do tej akcji. Do puszek wrzucali po 50, 100 złotych, a nawet więcej - mówi organizatorka kwesty.
Pieniądze, które zgromadzono, pozwolą opłacić najpilniejsze potrzeby medyczne. Kiedyś jednak się skończą. Trzeba będzie pomyśleć o wózku, zajęciach rehabilitacyjnych, pomocy tej rodzinie - mówi ks. proboszcz, podkreślając, że jego parafianie to dobrzy ludzie i gdy komuś dzieje się krzywda, zawsze pomogą. Faktycznie tak jest. Zaraz po wypadku znajomi Marcina oddali dla niego krew. Najbliżsi przyjaciele przekazali zebrane między sobą pieniądze. Odbył się także mecz w Tarnawie zagrany z myślą o Marcinie, podczas którego zbierano fundusze. Rodzina Marcina chciałaby, aby został on objęty pomocą fundacji wspierającej osoby poszkodowane podczas wypadków. Potrzebujemy takiej pomocy, bo tak naprawdę wszystko to, co się teraz dzieje, to dla nas nowość - mówi Elżbieta Kołodziej.

W pomoc rodzinie chce się zaangażować wójt Łapanowa Jan Kulig. Zrobię wszystko, co tylko będę mógł, na pewno obejmiemy pomocą tę rodzinę - przekonuje. Na początek samorządowiec obiecał przekazać sto albumów o Januszu Kuligu. Dochód z ich sprzedaży zasili konto Marcina.

Autor: Małgorzata Więcek- Cebula"

 

Marcin Trybuła ma 28 lat. 26 kwietnia 2013 roku, mając 27 lat, uległ wypadkowi motocyklowemu, w skutek którego doznał urazu głowy,

płuc, ma również przerwany rdzeń kręgowy.

Po wypadku przez kilka tygodni był w śpiączce, później trafił do zakładu opiekuńczo-leczniczego w Krakowie gdzie przebywał ponad

rok.

Aktualnie przebywa w domu, pod opieką rodzeństwa (rodzice Marcina nie żyją). Marcin potrzebuje całodobowej opieki, w związku

z czym opiekująca się nim siostra  zrezygnowała z pracy.

Mimo upływu czasu stan Marcina jest nadal bardzo ciężki.

Mamy nadzieję, że za kilka lat Marcin będzie samodzielnie jeździł na wózku inwalidzkim, ale to wymaga kosztownej, domowej rehabilitacji.

 

Jeśli chcesz wesprzeć rehabilitację Marcina Trybuły, będziemy wdzięczni za wpłatę każdej kwoty na jego subkonto w Alior Banku: 

25 2490 0005 0000 4600 8284 0692.

Dziękujemy serdecznie za każdą wpłatę!

 

 

marcin2.jpg